| Udane zakupy |
|
| | Zakupy z Moniką oczywiście, jak zawsze zresztą, bardzo owocne. Kupiłam to, co miałam na liście i oprócz tego jeszcze całą masę rzeczy, których na liście nie było. Dobrze, że Monia dzieciaczki zostawiła z mamą, bo pewnie by już miały dość. Fakt, zeszło nam trochę dłużej, niż planowałyśmy. Już nawet mama za nami dzwoniła, bo dzieci się stęskniły. Jak to Monia stwierdziła, mam się nie spieszyć z dziećmi. Stwierdziła, że nawet na zakupy nie może wyjść, że tylko siedzi i gotuje, pierze, sprząta. Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem. To nie jest możliwe, żeby Monia tak twierdziła. Musiałam mieć niezłą minę, bo jak na mnie spojrzała, to zaczęła się tak śmiać, że mało się nie przewróciła. Jedyne co usłyszałam, to żartowałam. Monia nie widziała świata poza swoimi pociechami. I chyba jako jedyna kobieta którą znam nie narzekała, że ona ma dość dzieci, męża i zajmowania się tym wszystkim. Dlatego tak mnie wariatka nastraszyła. Ale na szczęście nie musiałam się przejmować. Monia nie zmieniła zdania. | | |


